Depresja spowodowana traumą przy narodzinach

© Tłumaczenie: Katarzyna Dodd

Klientka przyszła do mnie po pomoc w sprawie depresji, którą miała przez całe życie i która prowadziła do częstych zwolnień lekarskich z pracy. Ponieważ pełniła w pracy bardzo ważną funkcję, jej pracodawca zdecydował pokryć koszty sesji. Bardzo lubiłam sesje z Rose, ponieważ miała żywą wyobraźnię i wyraźnie opisywała pojawiające się obrazy-metafory. Uważam osobiście, że metafory są fascynujące. Odpowiedzi zawsze są podane, musimy tylko patrzeć w odpowiednim kierunku…

Opisała jak czuje, gdy nadchodzi depresja – ma wrażenie jakby akumulatory mózgu były na wyczerpaniu, wszystko zwalnia, włączając w to mowę. 14 lat temu miała raka piersi i przeszła przez poważną operację. Powiedziała, że na takie doświadczenia reaguje jak „struś”, chowa głowę w piasek.

Zaczęłyśmy od zastosowania Techniki Filmu i zapytałam o najtrudniejszy moment w jej walce z rakiem. Opukałyśmy emocje jakie miała w dniu kiedy poszła do przymiarki protez piersi, ale na powierzchnię szybko wyszedł problem z mamą, która na początku dała jej trochę wsparcia, ale szybko zajęła się swoim nowo poślubionym mężem. Opukałyśmy „Mimo, że oczekiwałam czegoś więcej od mojej mamy, to akceptuję siebie szczerze i głęboko….. Mimo, że mojej mamy nigdy nie było dla mnie wystarczająco….”.

Opukałyśmy również jej największą bieżącą obawę, czyli strach przed opuszczeniem męża i dzieci, gdyby przyszło jej umrzeć: „Mimo, że oni nie poradziliby sobie beze mnie… Jestem organizatorem i wykonawcą…. Muszę tam być…. To ja trzymam wszystko pod kontrolą…”.

Kiedy wróciłyśmy do dnia, kiedy zobaczyła pudełka z protezami piersi na półce, zareagowała silnie i powiedziała, „czarna, czarna noc bez gwiazd…”. Podczas opukiwania intensywność emocji spadała, aż w końcu powiedziała, „To tylko pudełka.”

Zakończyłyśmy sesję Metodą Wyborów, co pozwoliło połączyć dwie cechy, jakie w niej widziałam: „Chcę pamiętać, że jestem silna, jak również wrażliwa… i to jest w porządku…. Mogę być silna…… Mogę być wrażliwa….”.

Podczas następnej sesji pewne tematy stały się wyraźniejsze – jej krzycząca matka, przymus wejścia pomiędzy dwoje ludzi aby załagodzić sprawy, ponaglanie, oraz „strusia reakcja”. Stało się jasne, że urodziny nie należały do przyjemności. Przykładowo, kiedy była dzieckiem, pobiegła kupić mamie prezent, ale mama ze złością odrzuciła kupione chustki jako niewystarczająco dobre. Świąt Bożego Narodzenia również nie znosiła, tak samo jak urodzin.  Pod koniec sesji, gdy skupiłyśmy się na uczuciu przymusu naprawiania i łagodzenia wszystkiego, powiedziała, „Czuję jakbym zawsze była na krawędzi przepaści, wczepiając się mocno w strachu, że spadnę”.

Na końcu nie mogłam się oprzeć, aby powiedzieć „Chciałabym wiedzieć więcej o twoich narodzinach…”, a ona nagle zaczęła opowiadać o ciągle powracających snach, w których przeciskała się przez jakieś małe otwory, albo jechała samochodem do tyłu z dużej góry nie wiedząc gdzie jedzie. Podejrzewałam, że mogła doświadczyć traumy przed i podczas narodzin.

Na kolejną sesję przyszła z tryumfem na twarzy i oznajmiła, że zapytała swojej matki o poród. Dowiedziała się, że urodziła się 3 tygodnie później i poród musiał być sztucznie wywoływany! Miała przy sobie również listę innych powracających snów – wprowadzanie się do nowego większego domu, w którym jednak nie czuła się dobrze, ubieranie sukni ślubnej, która była za ciasna i kłótnie rodziców w sąsiednim pomieszczeniu, próby zapakowania do samochodu zbyt wielu rzeczy oraz martwienie się, że spóźni się do pracy, bo zbyt długo jej schodziło i dzieci w klasie będą przez to same bez opieki.

Opukałyśmy, „Mimo, że czekali na mnie…’ oraz „Musiałam zrobić to poprawnie…”, co oczywiście było połączone z jej obecną niechęcią do bycia popędzaną i potrzebą kontroli wszystkiego. Dodałyśmy, „Mimo, że byłam małą dziewczynką i nie byłam w stanie kontrolować, to robiłam wszystko na tyle na ile mogłam…. tak samo jak dzisiaj…. wtedy byłam małą dziewczynką, a teraz jestem dorosła…. i może dzisiaj mogę robić pewne rzeczy poprawnie, a pewne nie…”.

Opukałyśmy również ów sen, w którym jechała samochodem do tyłu – zaskoczenie i strach, że może się znowu powtórzyć. Kiedy intensywność nie zeszła do końca, zapytałam, co ją utrzymuje powyżej zera. Odpowiedziała, że lęk. Poprosiłam, czy mogłaby włożyć ten lęk do pudełka na razie. Zgodziła się i włożyła go do pudełka po butach. Podczas opukiwania włożyła pudełko do pomieszczenia, gdzie przechowywała dwie wersje siebie: Dygotającą Ja i Okrytą Kocem Ja. Wyjaśniła, że tak siebie czuje, a Koc reprezentuje potrzebę wycofania się i przytulenia. Kontynuowałyśmy opukiwanie na pudełko po butach, które teraz przesunęło się do garażu, potem pokryło kurzem, aż w końcu stwierdziła, że nadaje się do wyrzucenia podczas wiosennych porządków. Opukałyśmy „Mogę to zrobić, gdy uznam to za stosowne…. teraz jestem bezpieczna….. Mimo, że czasami czuję że dygoczę, a wszystko to moja wina, bo ja się boję, a świat jest zbyt szybki dla mnie, to wybaczam wszystkim, którzy kiedykolwiek próbowali mnie ponaglać…. Może moje „dygotanie” to próba sprawdzenia wszystkiego i zrozumienia ..”.

Podczas naszej ostatniej sesji, Rose powiedziała, że zauważyła znaczną poprawę w sposobie radzenia sobie z wyzwaniami życia i pomimo, że miały miejsce pewne trudne sytuacje, to nie zareagowała depresją. Zaczęłyśmy opukiwanie na sen, jaki miała dzień wcześniej, w którym czekała na autobus, a ten nie przyjechał oraz jakąś wodę. Rosa obawia się wody i nie umie pływać. Po chwili opukiwania „Mimo, że autobus nie przyjeżdża, ja czekam na coś co ma się stać, ale nic się nie dzieje…”. Poprosiłam, aby wyobraziła sobie, co mogło się dziać zanim się urodziła, co przeraziło ją i zatrzymało. Powiedziała, że mogła słyszeć rodziców wrzeszczących na siebie. Opukałyśmy więc „Mimo, że słyszałam ich krzyki…. wydawało mi się, że tam na zewnątrz jest strasznie…. Może nie chcę tam iść…. Nie chcę w to wchodzić…. Nikt mnie nie zmusi!”. Wykrzyczałyśmy to. „Ale teraz może mogę pomóc uzdrowić to dziecko, które było takie przerażone…. może mogę uzdrowić tą matkę, a także mnie dorosłą.”. Powiedziała, że gdy wspomniałyśmy o uzdrowieniu dziecka, pojawił jej się obraz, w którym trzymała i kołysała dziecko-siebie, ale potem zadała sobie pytanie, kim się stanie, jeśli straci cały ten lęk. Opukałyśmy więc „Nie wiem, kim bym się stała, gdybym uwolniła ten lęk…”. Powiedziała, że zdała sobie sprawę, iż wiele nauczyła się dzięki temu lękowi i zasugerowała, że może istnieje trzecia opcja. Opukałyśmy „Chcę objąć mój lęk, może jednak teraz jest dobry czas, aby pozwolić odejść mojemu bólowi i ruszyć naprzód… Może mogę cieszyć się z obydwóch części mnie, jak również trzeciej części mnie, której jeszcze nie znam!”

Rose po raz pierwszy zrozumiała co wpłynęło na to kim jest. Od tego czasu nie miała potrzeby brania zwolnień z pracy, czuje że ma kontrolę nad swoim życiem oraz cieszy się z możliwości zmian w życiu. (Przy okazji dowiedziałam się, że Rose ma dysleksję – w pracy z innymi klientami wcześniej nasunęło mi się, że może istnieć związek między dysleksją a traumą narodzin).

Powodzenia,

Yolande

Nie przegap nowych ćwiczeń EFT!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *